Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serafin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serafin. Pokaż wszystkie posty

20 sty 2019

Od Serafina c.d: Fūki


Serafin nie znosił, gdy traktowano go w ten sposób; rogi i trucizna? Chłopak wiedział, że Tartarus jest zdolny do wszystkiego, ale że do takiej zniewagi? Białowłosy ma latać po targu i szukać trutki na szczury? To już przechodzi wszelkie granice, mimo wszystko opatulił się bardziej kapturem i wyszedł trzaskając drzwiami; na pewno nie wspomni tej przebrzydłej sklepikarce o tym, że wymagają naprawy, ich skrzypiący odgłos odgania potencjalnych klientów; sam on na ten dźwięk miał ochotę wyjść. Tłum na dworze nie zmniejszył się; wręcz przeciwnie, ludzi coraz bardziej przybywało, na nieszczęście dla naszego bohatera; socjopatia wraz z wychodzeniem na dwór, to już masochizm. Chłopak chodził po różnego rodzaju straganach, ale nigdzie nie było tego, czego wymagała od niego dziewczyna; litości. Z miejsca do miejsca, włóczył się coraz bardziej bez sensu; wtem zauważył zwisające rogi na jednym ze sklepików.
- Dobry, w jakiej cenie to dziadostwo? - wymruczał i wskazał na przedmiot. Dziewczyna wydawała się miła, choć też zadziorna; zupełne przeciwieństwo tamtej, bezdusznej panny. Nie był do końca przekonany, czy kupuje dobry towar, więc... - Przy okazji, czy to są chimerze rogi? Jeśli tak, chcę 4. - w dalszym ciągu omijał kontaktu wzrokowego z osobą za ladą.
- Nie, jelenie - odparł sarkastyczny, kobiecy głos. Serafin przysiągł, że mógł ją nawet polubić; oczywiście w innym świecie. Dowiedział się o ich cenie, zapytał również czy ma na sprzedaż jakąś trującą, wężową ślinę, na co dostał ponownie pytającą odpowiedź typu; Jaki gatunek węża szuka? Dobre pytanie, białowłosa zjawa ze sklepu z trutkami powiedziała mu jedynie o dwóch słoikach trucizny węża, nic więcej. Czy misja chłopaka mogłaby skomplikować się bardziej? Patrzył na blondynę jak osłupiały, był wkurzony na siebie, ale bardziej chciał zabić tamtego białowłosego demona. Poszli na kompromis, dziewczyna zaproponowała, aby Serafin powiedział konkretnie dla kogo mają być ów przedmioty.
- Zadajesz mi coraz to trudniejsze pytania - wymamrotał, nigdy wcześniej nie rozmawiał tyle z kimkolwiek, pobił swój rekord i wykorzystał limit przynajmniej na miesiąc, ale to nie koniec nadaremnych wysiłków. - Powiedzmy, że to białowłosa dziewczyna, wyglądałem przypominająca dziką szamankę, wokół niej latają dziwne stwory, prawdopodobnie jej jedyni znajomi - wychrypiał i spojrzał w podłogę, bo nie mógł znieść ciągłego kontaktu z drugim człowiekiem; na samą myśl o przytrzymaniu dyskusji jeszcze na jakiś czas; mdliło go. Lubił z nimi rozmawiać tylko i wyłącznie przed śmiercią; oh, tak bosko błagali! Na samą myśl aż się uśmiechnął, przez co dziewczyna odrobinę się zmieszała. Chryste idiotko, Serafin nie uśmiechał się do Ciebie.
- Fuka - powiedziała z rumieńcami na twarzy - Fuka Goya, niezła w swym fachu, aczkolwiek jak na ironię, to córka samego Grand Domy - w tym momencie chłopak już nie słyszał więcej słów blondyny; w głowie huczało mu niczym dzwony "Grand Domy", ów słowa odbijały się echem po głowie chłopaka, jakby nic innego nie miało już znaczenia. Dziewczyna podała dwie fiolki, 4 rogi i zażądała zapłaty, którą chwilę później otrzymała nawet z nadwyżką. Serafin przez resztę drogi milczał, nie odzywał się nawet do swojego mrocznego ego, z którym lubił prowadzić ciekawe pogawędki; ewidentnie jego drugiej stronie było teraz przykro. Z całym impetem otworzył drzwi do sklepu bodajże... Fuki? I rzucił w nią wszystkimi przedmiotami w taki sposób, że aż spłoszył niegroźne diabełki.
- Z wyrazami szacunku dla ojczulka - warknął i zniknął niczym cień, dzięki swojej magii skrytobójstwa. Nie obchodziło go już po co wysłał go Mard Geer Tartarus, dobrze wiedział, kim jest dziewczyna, a rzucił chłopaka wprost do paszczy lwa. Białowłosy był zły, ale także przygnębiony, że nie mógł jej zabić; za dużo obserwatorów; a on jest przecież Panem Cienia i cichych zabójstw. W końcu kiedyś nadejdzie ten dzień, że zapłaci mu za zabicie ojca; nawet jeżeli jego ofiarą miałaby być jego córka; krew z krwi. Serafin wrócił do Tartaru, zamknął się w swojej komnacie na trzy spusty i nie otwierał nikomu; ignorował również poważne wezwania swojego Mistrza. Jeżeli chciał sobie stroić żarty, to dla jego dobra; innym razem. Nie dbał o powodzenie tejże misji, jeżeli ta trutka była aż tak potrzebna, niech rudzielec sam sobie po nią pójdzie, aniołek geera dostał już zapłatę i to całkiem dosadnie.
Fūka?

ilość słów: 661

9 sty 2019

Od Serafina do Fūki

Noc w tutejszym zakątku bywała głucha, na ogół nie było słychać niczego, oprócz szmerów wiatru czy też skrzypienia niewystarczająco obsmarowanych olejem drzwi. Agonia wszystkich demonów, lub innych stworów; wydawała się coraz bardziej spokojniejsza, jakby ich odwieczny, dziki zew natury nagle zamilkł, zmieniając DNA na dobre. Kiedyś to miejsce tętniło mrokiem, w oddali można było usłyszeć błagalne krzyki ofiar; prawdopodobnie ostatnie - Chłopak mógł przysiąc, że Pathrius, widząc to wszystko z głębin Tartaru, przewraca się w swoim grobie. Tyle razy miał ochotę wstać i wyjść, ale co mu zostało? Tartarus był ostatnią gildią, gdzie jeszcze można było zobaczyć rogatych kumpli, bez księży i ich przeklętej wody święconej, którą straszyli w każdych zakamarkach. Ci wszyscy wyznawcy wiary naprawdę myśleli, że żeby pokonać kogoś zrodzonego z mroku, wystarczy głupia woda, uprzednio poświęcona głupimi modlitwami? Żałosne. Serafin wszedł do głównego holu w ich podziemiach, aby powitać nowych rekrutów, którym dopiero co wyrastały rogi; małe byczki, nie mające się gdzie podziać. Widział minę Tartarusa, która wskazywała na jedno; prawdziwe demony wyginęły już dawno, ewentualnie zakończyła się ich era na Serafinie. W dzisiejszych czasach nie było aż tylu prawdziwych demonów, aby móc uczyć swojej potęgi zwykłych magów, którzy wyjawiali pewne predyspozycje, a nasz białowłosy naprawdę nie miał ochoty nauczać pospólstwa Czarnej Magii, wolał się jedynie przyglądać torturom, jakie ma do zaoferowania Mistrz nowemu nabytkowi. Zwykle siedział w cieniu, aby nikt nie mógł go ujrzeć, lecz Mard Geer najwidoczniej posiadał dzisiaj inne plany.
- Przedstawiam wam naszego najlepszego półdemona, Serafina - wskazał dłonią na zaciemniony zakamarek, z którego nie było widać dosłownie niczego. Wszyscy zebrani próbowali na wszelakie sposoby zauważyć mężczyznę, lecz ten nie miał ochoty wychodzić - Zapraszam, Unholly. - poganiał go dalej Mistrz, bez skutku. Tartarus bardzo lubił w ten sposób droczyć się z młodym białowłosym, ponieważ ten nienawidził być w centrum uwagi; nienawidził być zauważalnym, a główny hol gildii był odporny na Magię Skrytobójstwa, więc zostały mu jedyne ciemne, dobrze ukryte przed ciekawskimi ślepiami miejsca.
- Dziękuję, postoję tutaj - odparł zachrypiałym głosem, od którego przechodzą ciarki. Kilku z tu obecnych zadławiło się własną śliną, ale Fin pozostawał nieugięty - Jestem zdziwiony, że macie czelność pokazywać się w murach naszego domostwa, gdy posiadacie tak lichą psychikę, gdy najdzie potrzeba przebicia czyjejś tętnicy, zrobicie to bez wahania? - na te słowa kilku odważnych podniosło rękę, aczkolwiek reszta milczała jak grób. - Żałosne jest jak wielu z was myśli, że uczynimy z was tych złych, ponieważ złym trzeba się już narodzić; mieć tą iskrę i chęć bezwzględnego mordu - Mard Geer Tartarus zaczął uśmiechać się do swoich podopiecznych, słysząc słowa Unholly'ego - Posiadając jakiekolwiek wątpliwości nie przejdziecie testu - wychrypiał ponownie, chwilę później po holu rozbrzmiewały ciche szepty "Test? Jaki test?" "O czym on do diabła mówi?". Białowłosy odpalił swoje czerwone ślepia i skierował je na robaki, chcące ewoluować;
- Nie wzywajcie Pana Boga swego nadaremno - po tych słowach zaśmiał się piekielnie i opuścił hol jak zwykle niezauważalny, do tej pory nikt nie zdołał ujrzeć jego oblicza, oprócz oczywiście samego Mistrza Gildii. Półdemony wiedzą, że Serafin krąży wśród nich, ale kim lub czym jest?
~~*~~
Żenujący dla chłopaka był fakt, że Mard Geer Tartarus osobiście poprosił go, aby zaglądnął do jednego z wielu sklepów, które miały na celu nielegalną sprzedaż trucizn, jakby sam nie mógł się  pofatygować, ostatnio coraz częściej wyganiał chłopaka z podziemi, w których młody demon zapuszczał już korzenie. Białowłosy okrył się szczelnie czarnym płaszczem, który w gwoli ścisłości odsłaniał jedynie jego czerwone tęczówki, bez blizn; wcale nie był przez to w centrum uwagi, przecież ciemna kropka na tle kolorowych, w ogóle się nie wyróżnia. Otworzył drewniane drzwi, które wydobyły z siebie cichy dźwięk skrzypienia.
- Te też zdałoby się naoliwić - mruknął cicho, jakby sam do siebie. Spod lady wyglądała kobieca twarz, wokół niej latały dziwne istoty, o rogach podobnych do tych demonicznych; czyżby kuzynostwo? Kobieta zajęta była obracaniem diabełków w powietrzu, jakby było to najlepszą rozrywką, którą kiedykolwiek zdoła doświadczyć. Serafin rozejrzał się trochę po "sklepie", czytając różne ulotki; eliksir miłości; klasyka, wywar otumanienia; przydałby się, lek..na depresję? Hej, czemu Fin nie odkrył go parę lat wcześniej? Może teraz byłby wesołym grajkiem, wśród ulicznych zespołów i ledwo zarabiałby na chleb? Depresja, to jednak przydatna choroba, pozwala Ci ujrzeć to, czego ludzie zerkający przez różowe okulary, nie są w stanie zobaczyć; śmierć, choroba i panosząca się wokół bieda. Ta era niedługo sama doprowadzi się do ruiny, zdaje się, że białowłosy nie musi jej pomagać. W każdym bądź razie mężczyzna w końcu odzyskał zdolność mówienia i ochryple (jak to miał w zwyczaju) powiedział:
- Ja po zamówienie, tajne - spojrzał na nią spode łba, ponieważ było tutaj jeszcze paru osobników, którzy nie wyglądali na potencjalnie miłych. Dziewczyna niechętnie oderwała się od czynności, sięgnęła do najniższej z półek i wyciągnęła tajemniczy woreczek, po czym podała go naszemu bohaterowi. I o to ten cały szał? Malutki woreczek, z kilkoma ziarnkami bezwonnego pyłku?
- Tartarus zapomniał wspomnieć, jaka miała być zapłata? - warknął już nieco, ponieważ powoli miał dosyć przebywania wśród ludzi, był pewnego rodzaju socjopatą, a tym bardziej obawiał się odpowiedzi dziewczyny, ponieważ poczynania Mistrza, niosły za sobą zwykle poważne konsekwencje, nie mógł wysłać chłopaka na tak beznadziejną misję, bez grama emocji; coś musiało się za tym kryć, jakieś drugie dno. Spojrzał dziewczynie prosto w oczy wyczekując odpowiedzi, jakby miała ona być ostatnią rzeczą, która mogłaby go zbawić.

Fūka?

ilość słów: 864

Mag Klasy S - Serafin Unholly

Nie bój się armii lwów; prowadzonych przez owce,
bój się armii owiec; prowadzonych przez lwy.

Serafin Unholly
Wiek: 26 lat
Płeć: Mężczyzna, bynajmniej tak mówią legendy. Przez większość życia korzysta z Magii Skrytobójstwa, więc pozostaje nieuchwytny.
Orientacja: Nie określa się, ponieważ nikt oprócz Tartarusa nie wie o nim niczego. Nigdy z nikim się go nie widuje, o ile jeszcze masz ten zaszczyt go zobaczyć.
Związek: Broń Boże. Chłopak jest wystarczająco aspołeczny, żeby nie myśleć o przyszłości z kimkolwiek. Skoro ciężko dla niego o kontakt z osobą ludzką (i to jakikolwiek), to jakim cudem mógłby znaleźć sobie kogoś bliskiego jego (ekhem->) sercu? To dwie sprzeczności, które nie mają prawa połączyć się w całość.
Gildia: Tartarus, niegdyś został znaleziony przez demona, dzięki czemu odziedziczył demoniczne zachcianki, ale do tego przejdziemy później
Znak gildii: Lewa pierś
Doświadczenie: Legendarny Bohater
~ ilość punktów: 50.000
Typ magii: Magia Skrytobójstwa, Magia Przejęcia, Magia Dark Écriture, Magia Kart
Ilość klejnotów: 15.000
Sterujący: Layeln
Dodatkowe zdjęcia: [X] [X] [X]
Charakter
Kiedy pierwszy raz spotykasz Serafina, wydaje się on być nieziemsko arogancki, ale w miarę rozwoju znajomości, powoli zaczniesz zauważać, że to tylko maska, dzięki której ukrywa prawdziwe myśli i emocje. Często bywa zamyślony, przez co rzadko słucha to, co się do niego mówi, jednakże w gwoli ścisłości, istnieje jedna osoba, której jest nieprzerwanie posłuszny: Mard Geer Tartarus; ów demon posiada sporą władzę nad poczynaniami mężczyzny. Jego zewnętrzna postawa polega zwykle na drwiących i sarkastycznych komentarzach, zwłaszcza w stosunku do tych, którymi nie jest zainteresowany, mimo wszystko Fin to opiekuńczy i zaborczy facet, szczególnie w stosunku do jego całej gildii, jeżeli włos spadnie im z głowy, lepiej módl się o pomoc. Czasami spotykamy go jako wesołą postać, żeby następnie chwilę później groził Ci śmiercią, tak naprawdę nikt nie potrafi do końca odczytać to, co siedzi temu bezbożnikowi głęboko w głowie, aczkolwiek próbuj, o ile lubisz sadyzm. Zraniono go wiele lat temu, więc mrok przeszył jego serce na wskroś, nie potrafi oderwać się od sennych koszmarów, które spędzają mu sen z powiek; często więc budzi się z krzykiem. Przeszkadza mu przesadna słodkość oraz własne zdanie (ponieważ kto inny ma prawo podważać jego słowa?), rzadko się pokazuje, żyje w cieniu i dużo ryzykuje; życie jest dla niego tylko zabawą i etapem do przejścia, czeka, aż skończą mu się wszystkie życia, a los powie w końcu te nienaganne słowa: game over. Nigdy nie rozmawia o sobie, unika wyjść do tłumu i ma serdecznie dość tych wszystkich wierzących w bóstwa patafianów, którzy sądzą, że po śmierci zdołają jeszcze cieszyć się nieśmiertelnością; jak już ginąć, to tylko raz. Czasami ma skłonności do refleksji, wtedy najczęściej łapie doła i milczy (a to ci różnica, nie?) zastanawiając się nad odwiecznym zagadkami życia. Nie znosi dzieci, ma na nie alergię; są dla nich przebrzydłymi krzykaczami, którzy tylko potrafią uprzykrzać życie. Wszystkich ludzi traktuje jak robali, ponieważ to wpoił mu Tartarus już od małego brzdąca, jego marzeniem jest bycie samemu na tym nudnym świecie.
Postać zmiennokształtna
Towarzysz
Hades
­
Historia
Serafin - tak brzmiało jego imię, zanim przestał go używać; rodzice, istotnie wierzący. niemagiczni ludzie, nazwali syna na cześć biblijnych aniołów, którzy niedługo później zabrali ich dusze do nieba, podczas napadu Deliory na ich niedostatecznie chronioną wioskę, ponieważ tylko 10% ludzi zostało obdarzonych magicznymi umiejętnościami, pokonanie nieśmiertelnego stwora zanim zdołał wyrządzić duże szkody, było niemożliwe. Los chciał, aby jeden z towarzyszących Deliorze demonów zwrócił uwagę na nieszczęsnego sierotę, ale o dziwo zamiast dokończyć to, co zaczęli, złe istoty postanowiły go wychować. Zamieszkał w podziemiach, razem z przeróżnymi stworami, które nie do końca emanowały dobrymi chęciami; Demon, Pathrius, który stał się ojcem naszego Fina, nauczył go Magii Przejęcia, dzięki czemu mężczyzna może zamieniać się w cienistego demona i siać grozę. Nie wszystko dobre, co się dobrze kończy; Pathrius Unholly nie był przykładem kochającego tatusia, w końcu czego tu wymagać od demona z krwi i kości; mały chłopiec musiał znosić wiele męki i tortur, aby stać się tym, kim jest teraz; mimo wszystko nadal w głowie pozostał mu donośny krzyk rodziców, gdy stwory syciły się ich jeszcze żywymi organizmami, ale próbuje to w sobie zadusić; w końcu stał się demonem! Jego blizny nie są przypadkowe, przyszywany ojciec chłopaka ucząc go magii skrytobójstwa, sięgał do najgorszych, ale najbardziej efektywnych technik; chociażby rażenia prądem czy spalenia gałki ocznej. W końcu ród prawdziwych Unholly'ch zniknął, podczas najazdu na grotę Rady Magii, większość demonów przeżyła, aczkolwiek straty były nadal wysokie. Serafin do tej pory uznaje rodzicielstwo Pathriusa, a nie swoich prawdziwych rodziców, którzy byli słabym robactwem, łatwym do wytępienia. Jakiś czas szwędał się sam po ziemi, zabijając to coraz nowszych reprezentantów Rady Magii, nosił w sobie okropny gniew, nie mógł znieść tego, że zabili mu rodzica (czysto teoretycznie). Do dziś jest poszukiwany listem gończym za wiele zbrodni przeciwko Radzie, mimo wszystko znalazł sobie miejsce u nowego demona; Mard Geera Tartarusa, z którym jest blisko; wykonuje dla niego różne misje, a przy zabójstwach; odcina ofiarom narządy, aby zostać zapamiętanym jako legenda mordu.
Inne/ciekawostki
- Chłoptaś, który kocha dominować
- Straszna niemowa
- Ma obsesję na punkcie noży i skalpelów
- Jego kruk cię dziabnie, jak tylko zbliżysz się do jego Pana
- Posiada na obojczykach tatuaż z napisem "Pathrius Unholly" oraz " Jack The Ripper"
- Nie widzi na jedno oko (spalona gałka oczna)
- Posiada wiele blizn (po cierniach, spaleniu itd)
- zawsze ma chęć mordu, kocha odcinać tkanki.