Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hope. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hope. Pokaż wszystkie posty

6 kwi 2019

Od Hope cd. Iwo

"Co mam zrobić? Byłam w rozterce... Zachowanie Iwo mnie niepokoiło... Jak znów zmieni zdanie?"  Podobne myśli chodziły mi po  głowie, może dlatego też, że nie byłam pewna swych uczuć,.. Moje dawne uczucia wymieszały się z obecnymi, przez to nie wiem co czuję. Iwo czekał na moją odpowiedź...
- Potrzebuję czasu - odparłam chłodno, przynajmniej się starałam by nie poznał mojej niepewności
Chłopak kiwnął głową, że się zgadza, po czym odszedł. Ja natomiast zostałam sama, z własnymi myślami. Teraz potrzebowałam spokoju i samotności. Musiałam sobie wszystko poukładać bez Iwo oraz bez Ryomy.   Z wiadomości od brata  wynikało, że mój ślub został przełożony. Odetchnęłam z ulgą, że Ryoma zrozumiał mnie i dał mi czas bym mogła sobie wszystko poukładać. Musiałam odciąć się od wszystkich, zrozumieć siebie i te nowe uczucia jakie odżyły po poznaniu prawdy i po wydarzeniach wszystkich...  Moje serce było rozdarte... Kochałam Iwo jedną połową, a drugą połową Ryomę. Czułam wyrzuty sumienia, że zrobiłam to z Ryomą i brzydziłam się sobą, jednak z drugiej strony nie żałowałam tego... Zakryłam dłonią twarz....
- Co robić? Które uczucia są prawdziwe, a które nie? - wyszeptałam poprzez łzy..
Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu... Dłoń należała do mojego ojca, Eldeel usiadł koło mnie i spojrzał przed siebie, po czym rzekł:
- Nasz los jest jak woda. Nie zbadany, tajemniczy, czasem kręty. Nigdy nie wiesz dokąd woda popłynie czy gdzie ma swój początek czy koniec. Tak też jest z naszym losem, nigdy nie można być pewnym jak on się potoczy i dokąd może zaprowadzić. Może być czasem kręty i wyboisty, a czasem prosty i bez przeszkód, ale nikt nie jest w stanie tego przewidzieć.
- Jak można go zrozumieć, by mądrze postępować ojcze?
- Nie ma jednej rady na to pytanie. Każdy może odpowiedzieć inaczej. Inni powiedzą byś kierowała się egoizmem i nie patrzyła na innych. Inni jeszcze powiedzieli by byś kierowała się tradycją czy nic nie robiła. Ja Ci powiem tak: Kieruj się głosem serca, wsłuchaj się go, a w końcu zrozumiesz, co ma Ci do przekazania.
Uśmiechnęłam się, tato zawsze prawił mądrze. Podziękowałam za radę, po czym odszedł, nawet nie wiem dokąd. Spojrzałam w rozgwieżdżone niebo... Westchnęłam cicho i pozwoliłam by wiatr rozwiewał moje włosy i chłodził moją twarz. Starałam się wsłuchać w mój głos serca....  Oddychałam spokojnie i skupiłam się na biciu mego serca.  Westchnęłam, nie tak łatwo usłyszeć głos serca. Zaśmiałam się cicho.  Zrobiło się  bardzo późno, więc poszłam spać.  Minęło kilka dni od mojego spotkania z Iwo. a ja jeszcze nie podjęłam decyzji... Wstałam bardzo wcześnie niż zazwyczaj. Zagwizdałam, a po chwili pojawiła się Neranea. Pogłaskałam ją czule. Wyczyściłam ją, a potem dosiadłam i Neranea wzbiła się w powietrze... Poczułam się wolna od wszystkich zmartwień i kłopotów.  Jednakże wiedziałam, że one nie znikną nawet jak będę starała się od nich uciec, nie wiadomo jak daleko.  Jednakże chciałam trochę wyluzować i odetchnąć, ponieważ czułam się osaczona przez moje kłopoty i dylematy.  Po dwóch godzinach latania wylądowałam w lesie i pogłaskałam Neranea po szyi. W tym miejscu miałam spotkać się z Corrin. Musiałam porozmawiać ze swoim przyjacielem. On jako jedyny mnie rozumiał i potrafił rozśmieszyć. Po za tym potrzebowałam przed kimś się wygadać i pożalić. Czekał na mnie, a na mój widok podbiegł do mnie i mnie przytulił. Wysłuchał mojej opowieści bez zbędnych pytań czy przerywań.  Westchnął cicho i mnie przytulił... Tego mi było trzeba. Bez rad, słów, po prostu cisza i zrozumienie, a to mogłam otrzymać od mojego przyjaciela - Corrina.  Przyjaciel siedział długo cicho i nad czymś rozmyślał...
- Azura, zamknij oczy i powiedz mi kogo widzisz obok Ciebie jak już się zestarzejesz? - spytał
Zaskoczył mnie tym pytaniem, ale szybko zrozumiałam, że chciał mi pomóc usłyszeć głos serca. Zamknęłam oczy i zaczęłam sobie wyobrażać moje życie.... Widziałam trójkę dzieci, a obok mnie siedział Iwo..... Po chwili otworzyłam oczy i spojrzałam na Corrina.... Uśmiechnęłam się do niego i opowiedziałam mu, co widziałam...
- Dziękuję, pomogłeś mi zrozumieć moje uczucia... Ale.... 
Corrin spojrzał na mnie i czekał na moje "ale".
- Ale jestem w ciąży z Ryomą ... Jeśli on nie zaakceptuje tego dziecka? Ja na pewno się go nie pozbędę Corri...  Nie wiem jak to wybadać u Niego...  - posmutniałam na myśl, że Iwo może nie zaakceptować mojego dziecka i je nie pokochać...   Znów byłam w rozterce..  Jednak mimo wszystko Corri pomógł mi zrozumieć moje uczucia, ale po tym doszło kolejne zmartwienie... 
Po tych słowach pożegnaliśmy się, a ja wróciłam do Neranea. Dosiadłam mej Dreiany i wzbiłyśmy się w powietrze... Jak jeden problem został rozwiązany pojawił się kolejny...Obiecałam Iwo, że powiadomię go od razu jak podejmę decyzję... Znalazłam go na polanie... Bardzo ostrożnie zsiadłam z Neranea, a Iwo się odwrócił w moją stronę... Przełknęłam ślinę i spojrzałam nie pewnie na Iwo...
- Iwo... Ja.... - jak mam mu to powiedzieć ...
Chłopak podszedł do mnie, bardzo blisko.... Moje serce zaczęło bić szybciej.... W końcu wzięłam się w garść.  
- Pogubiłam się w swoich uczuciach i emocjach... Nie potrafiłam ich odróżnić... Jednakże w końcu je poukładałam, jeśli można tak powiedzieć...  Ja.... Ja Cię kocham i to z Tobą chcę spędzić moje życie, ale.... Ale jestem w ciąży z Ryomą.... Ja nie pozbędę się tego dziecka Iwo.... Nie wiem czy jesteś w stanie je zaakceptować i pokochać jak swoje... Jeśli nie to zrozumiem i odejdę dając Ci spokój i pomogę Ci zapomnieć o mnie, mój ojciec zna sposób by wymazać wspomnienia o danej osobie - nawijałam jak nigdy, nawet nie pozwalałam by Iwo doszedł do głosu, bo wiem, że gdyby mi przerwał to nie byłabym wstanie dokończyć... W moich oczach pojawiły się łzy... -  Czuję wyrzuty sumienia, że zrobiłam to z Ryomą i brzydzę się sobą, jednak z drugiej strony nie żałuję tego i nie umiem tego zrozumieć do  tej pory czemu tak czuję.... - mój głos się łamał -  Masz prawo mnie nienawidzić za to i jak i za moje słowa, ale nie potrafię wyjaśnić czemu takie mam odczucie.... Po prostu nie umiem.... 

<Iwo?? Wybacz, że tak długo czekałeś>
<P.S. Dałam to samo znów, po wcześniej pojawił się głupi post, który nawet nie był związany z tematyką bloga, plus pewnie brednie i by naciągnąć kogoś>
Ilość słów: 963

13 sty 2019

Od Hope cd Iwo




Przygotowania do ślubu szły pełną werwą. Razem z Ryomą spędzaliśmy wspólnie każdą chwilę. Zdążyłam już zapomnieć o Iwo, a zwłaszcza o jego ostatnim liście. Ryoma podniósł mnie na  duchu.  Czułam się tutaj jak w domu. Bardzo cieszyłam się z powrotu tutaj oraz z tego, że mogę zostać tu na zawsze, ale czy chciałam opuścić Magnolie na stałe? Część wspomnień straciłam, a niektóre są zamazane. Za tydzień miał się odbyć nasz ślub... Cieszyłam się z tego powodu, ale coś nie dawało mi spokoju, ale odpychałam to z daleka od siebie... Spojrzałam w oczy Ryomy i się uśmiechnęłam
wtulając się w jego klatkę piersiową. Tak być musi...  Razem z moją przyjaciółką poszliśmy wybrać suknie...  Wybraliśmy jasnoniebieską, była cudna!!!  Dwa dni przed ślubem Ryoma mnie odwiedził, by uczcić nasz ślub... Trochę za dużo wypiliśmy alkoholu ...  Położył swoją dłoń na mym policzku, co wywołało u mnie rumieniec... Moje serce biło szybciej... Pocałował mnie namiętnie...  Zrobiliśmy to, współżyliśmy ze sobą tej nocy, ta noc była upojna i ekscytująca, nie do zapomnienia.......  Nad ranem obudziłam się wtulona w nagą pierś Ryomy... Zrozumiałam, co zaszło między nami wczoraj... Jednakże mimo iż to zrobiliśmy to i tak dostałam buraka na twarzy ....
- Obudziłaś się? - usłyszałam pytanie, a po chwili poczułam jak mnie głaszcze po policzku...
- Tak - odparłam niepewnie
Po kilku minutach ubraliśmy się i każdy z nas poszedł wykonać swoje czynności...  Oboje pewnie się zastanawialiśmy czy właściwie postąpiliśmy... Jednakże, co już było jest nie do cofnięcia.... Dotknęłam tylko brzucha zastanawiając się czy możliwe by było, że mogę zajść w ciążę....  Nie zastanawiałam się zbytnio tym... Jutro już mój ślub... Ze względu na znajomość z Iwo wysłałam mu zaproszenie, ale wątpiłam by się pojawił..   Wszystko było zapięte na ostatni guzik...  Czekaliśmy na przybycie kapłana światła jedynie..
- HOPE?! AZURA!- usłyszałam jak ktoś mnie woła... A tą osobą był Iwo....
Stanęłam jak wryta..
- Iwo?- spytałam, a chłopak się odwrócił w moim kierunku
Nasze oczy się spotkały, przypomniały  mi się wszystkie wspomnienia jakie miałam związane z nim..
- Hope...- powtórzył po raz kolejny moje dawne imię.
Chciał do mnie podejść, jednakże żołnierze od razu podnieśli broń, przez co nie mógł podejść bliżej. Kazałam im odejść, niechętnie wykonali mój rozkaz i podeszłam do Iwo, ale nie urywałam naszego kontaktu wzrokowego.
- Czemu...czemu kazałeś mi do Ciebie nie pisać? -zapytałam cicho
Widziałam jak zamyka oczy, a po chwili odpowiada:
- Bo byłem idiotą-przybliżył się do mnie i delikatnie położył swoją dłoń na  moim policzku- Wybacz mi...wybacz mi kolejny raz- podczas rozmowy głaskał kciukiem moją skórę- Muszę Ci coś powiedzieć...dla czego tak się zachowywałem,dla czego nie chciałem mieć z tobą kontaktu...
Stałam przed nim czekając aż powie dlaczego i patrzyłam się na niego, pozwalając by głaskał mój policzek, chociaż coś mi mówiło bym odtrąciła go. Iwo spojrzał za mnie, przez co się spiął.
- Proszę cię, nie wychodź za Niego, nie jest Ciebie wart...-szepnął by tylko ja to mogła usłyszeć, a gdy chciałam odpowiedzieć Iwo został odepchnięty przez Ryomę. 
- Odsuń się od niej - rzekł Ryoma... 
Widać było, że był zazdrosny o mnie.... Chyba, że .... 
- Co mi zrobisz? - warknął Iwo
"Co ja mam zrobić?" Zastanawiałam się jak powstrzymać  ich przed bójką czy jakąś zawieruchą... 
- Chłopaki, nie kłóćcie się, proszę - powiedziałam
Ryo objął mnie i pociągnął w stronę Corrina... Po czym z moim przyjacielem odeszłam na bok i wszystko mu opowiedziałam, włączając to w noc, w której przespałam się z Ryo. Corrin uśmiechnął się do mnie... 
- Do obu czujesz miłość - rzekł - Ale kogo bardziej kochasz i wyobrażasz sobie dalsze życie?  
Westchnęłam ciężko... Przez te kilka miesięcy,  na prawdę coś poczułam do Ryomy, ale kochałam Iwo.... Podczas mojej dyskusji podszedł do mnie kapłan światła...  Ashen uśmiechnął się do mnie i poprosił na bok,by porozmawiać w cztery oczy.
- Czym się martwisz drogie dziecko? - spytał
Wyjaśniłam mu wszystko... Starzec kiwał głową ze zrozumieniem... Jednak po chwili zjawił się Iwo i wykrzyknął mi w twarz, że nie chce mnie znać, i zniknął....  Spojrzałam na Corrina... Podeszłam do Ryo, a on mi opowiedział, że powiedział o jedno słowo za dużo, w sensie rzekł, że ze sobą współżyliśmy.
- Jednak nie kłamałem w niczym, powiedziałem mu prawdę jak do tego doszło. - rzekł Ryoma zupełnie zdezorientowany
Wierzę mu, mimo iż nie trawił Iwo, to wbrew pozorom nigdy by go ani nikogo nie okłamał w żadnej sprawie, nawet takiej jak doszło do naszego zbliżenia seksualnego.  Skoro nie chciał mnie wysłuchać, a wykrzyczał, ale nie powtórzę tych słów...  Ryoma i ja zastanawialiśmy się czy ze sobą brać ślub... To co między nami było, i jednocześnie co ja czułam między nim, a Iwo... Czułam się zagubiona w swoich uczuciach, pocałowałam Ryo i ruszyłam do  Eldeela, mojemu ojcu mogłam powiedzieć wszystko....  Chciałam z nim spędzić kilka dni, by móc przemyśleć wszystko, zwłaszcza, że.... Ryoma o tym jeszcze nie wie, tak jak Iwo, ale co go może to obchodzić... Byłam w ciąży, ale mój ojciec to musi potwierdzić, bo test ciążowy wykazał wynik pozytywny. Pogłaskałam się po brzuchu. Po dotarciu do mego ojca i brata, opowiedziałam im wszystko, ojciec potwierdził iż jestem w ciąży...

<Iwo?? Mówiłam. że to ja bardziej  pokomplikuję sprawy xD >

Ilość słów: 825