Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natsu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natsu. Pokaż wszystkie posty

13 sie 2019

Od Natsu c.d Lucy/ +18

Spojrzałem na Lucuś... Chciała mieć ze mną jeszcze jedno dziecko... Córeczkę... Byłem taki szczęśliwy, że to zaproponowała... Moja rękę powędrowała pod bluzkę mojej Lucy... Jednym, ale zdecydowanym ruchem zdjąłem ją. Pode mną leżała pół naga Lucuś...   Nachyliłem się i pocałowałem jedną pierść Lucy, a potem drugą.. Moje działanie wywołało u Lucuś jęk i lekkie rumieńce na twarzy.  Potem posunąłem się dalej, językiem zacząłem krążyć wokół jeszcze nietkniętych twardych brodawek.Moje zęby ścisnęły jeden z guzków, na co jęknęła i znowu musnęła moje krocze. Gdy mi znudziła się zabawa piersiami, zszedłem niżej, zdejmując ostatnią część bielizny - koronkowe, czarne majtki.
Nie chcąc pozostać dłużna, chwyciła mój pasek od spodni i sprawnie go rozpięła. Nawet nie zauważyłem jak zdjęła mi spodnie... Cicho zachichotałem, na co Lucy spojrzała na mnie pytająco
-Na pewno tego chcesz?- zapytałem znienacka, przypominając nasz pierwszy raz...
-Słucham? - spytała najpierw zaskoczona, ale po chwili zrozumiała  - Tak, z Tobą zawsze.- odparła uśmiechając się i kontynuując.
A więc gdy odchyliła materiał dżinsów, ukazały jej się nabrzmiałe bokserki, które czym prędzej odchyliła. W nich siedział prawdziwy potwór - gruby, długi, śliski i napięty - każdy wie, co to było.
-Mogę?- znów zapytała , na co zadowolony pokiwałem głową. Tym razem to ona przejęła pałeczkę z zadziornym uśmiechem i dobrze chwytając w dłonie mojego penisa, ręką zaczęła jeździć w górę i w dół, czasami liżąc jego główkę, jedynie dla mojej przyjemności. Po kilku minutach jej nieustannych działań ... (nie wiem jak to inaczej nazwać) był gotowy do użycia, a ja wyraźnie dałem jej znak, żeby kończyła swoją pracę. Zanim jednak odciągnęła swoje usta od mojego członka, poczuła na swojej kobiecości język, przez co wbiła z lekka paznokcie w brzuch przedstawiciela płci silnej. Ja jednakże nie zważając na wbite w swój brzuch szpony, kontynuowałem wcześniejsze zajęcie, doprowadzając ją do szaleństwa. Dosłownie chwilę przed wybuchem przerzuciłem Lucy na spód i pocałował w usta, ręce kładąc na jej piersiach, po czym miażdżąc sutki. Mruknęła cicho, dwie dłonie kładąc na mych barkach i zamykając fikuśnie oczy. Gdy otworzyła patrzałki, trzymałem w ręce swojego potwora.  C
hwilę się przymierzałem, a gdy już dobrze się ulokowałem, poruszyłem penisem kilka razy, po czym swoim przyjacielem wszedłem w Lucy. Głośno westchnęła, uśmiechając się błogo, zacisnęła  dłonie na moich barkach, przez co coraz to bardziej przyśpieszałem swoje i tak szybkie ruchy. Co chwila zwalniałem, masując jej brzuch lub piersi, czasami składając na nich również pocałunki. Przeciągle mruczała, gdy moje ruchy były już bardzo szybkie, a w niej kumulowało się wiele energii i niezaspokojonej rozkoszy. Objęła mnie, gdy przybliżyłem swoje ciało do jej, rozpłaszczając cycki, z tyłu objęła  jego biodra nogami. Nigdy nie myślałem , że kiedykolwiek przeżyję coś tak wspaniałego!
-Ja, już...nie dam rady...- krzyknęła, zagryzając wargę, tak, że strużką popłynęła z niej krew, nie uniemożliwiło jej to jednak krzyku, który był objawem rozkoszy, jaką  sprawiałem jej swoimi piekielnie mocnymi pchnięciami.- Nat...Natsu!Natsu,Natsu!- krzyknęła, znów rysując na moich plecach krwawe blizny.
Nim się obejrzała, zasłoniłem jej usta, by choć trochę zagłuszyć jej krzyk. W swoim podbrzuszu czuła  pulsujące, nadal poruszające się w niej z niemniejszą prędkością żywe ciało, które w dodatku należało do mnie, gdzie z potem na czole powstrzymywałem  również zbliżający się wytrysk. Niedługo po tym, jak zablokowałem jej usta, ogarnęło ją błogie uczucie, przez które nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Ja również długo nie wytrwałem, gorący biały płyn rozlał się we wnętrzu ciała Lucy, a dla mnie była to jeszcze większa przyjemność. Padłem na Lucy, przygniatając ją swoim ciałem, poczuła  znowu jego gorące usta.
-Poddajesz się?- zapytałem, gdy zamykałem ją w swoim objęciu.
-Ja? Nigdy.- powiedziała  całkowicie zgodnie z prawdą i uwalniając się z silnych moich  ramion, znów chwyciła mój  członek  i odgarnęła  włosy, biorąc go do buzi.
-Lucy, cholero...- wygiąłem się, widząc i czując jej poczynania. Raczej wiedziałem, że dzisiejsza noc się na tym nie skończy... Kiedy dziewczyna skończyła robić nagłą i niespodziewaną rzecz, zapytała się zmęczona:
- Gorąco Ci, bo mi tak...
- Mi też... Ale nie mam zamiaru robić sobie przerwy- powiedziałem zdyszany.
- To chodź...- odbiła piłeczkę, po czym wstała z łóżka i podążyła w stronę łazienki. Poszedłem za nią. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Nagle wciągnęło mnie coś pod prysznic. Drzwi od kabiny zamknęły się, tuż po tym, jak przekroczyłem próg. Stała tam Lucy, która włączyła lodowatą wodę. Przez pierwsze kilka sekund było super, bo ciecz zmyła z nas pot, jednak po chwili zrobiło nam się cholernie zimno z powodu jej niskiej temperatury. Zacząłem namiętnie całować Lucy . Ta podskoczyła i nogami owinęła mnie w biodrach. Przyparłem ją do ściany. Dziewczyna z każdym pocałunkiem zaciskała nogi coraz mocniej, po to, żeby mnie sprowokować... Lucy złapała mnie za kark, a potem za włosy. Jej palce jeździły po mojej mokrej głowie. Po tym, jak wszedłem w dziewczynę, ta zaczęła mruczeć z podniecenia. Jej jęki miały różne znaczenia. Te, które miały niski ton, a kończone były wdechem, pokazywały, że teraz odczuwa ból połączony z czymś przyjemnym, zaś takie, które miały wysoki ton oznaczały, że przeżywa uczucie błogości. Jednak był też trzeci. Taki, który był zarazem głosem pożądania, jak i chęci na mocniejsze wrażenia, ogólnie głos mówił "jeszcze". Oboje byliśmy lekko zmęczeni z powodu poprzednich igraszek, ale nie mieliśmy zamiaru przestawać. Po prostu połykaliśmy ściekającą po nas wodę. Ciało Lucy  wrzało i pulsowało, gdyby nie to, że byliśmy pod włączonym prysznicem, dziewczyna mogłaby mnie "poparzyć"… Chwyciłem zębami jej ucho, na co ona zareagowała jęknięciem. W zamian ona wbiła się w moją wargę, pociągnęła i nadgryzła ją. Z niej zaczął ciec cieniutki strumyczek krwi. Po godzinie prysznicowej http://images6.fanpop.com/image/photos/37500000/-Nalu-Natsu-x-Lucy-nalu-37542911-500-353.jpgzabawy padaliśmy z nóg, ale kontynuowaliśmy zabawę idąc w kierunku łóżka. Położyliśmy się na łóżku, ale Lucy położyłem na dole, na brzuchu i wszedłem w nią, dość ostro..

- Cholera, Lucy.... Cały płonę... - wyjęczałem i doszedłem w tym samym czasie, co dziewczyna... Po kilku minutach odpoczynku... 
Oboje dyszeliśmy... Wróciliśmy do łóżka, po czym od nowa kontynuowaliśmy nasze erotyczne igraszki aż padliśmy ze zmęczenia w objęcia morfeusza.  

~~ dziewięć tygodni później~~

Lucy poinformowała mnie, że miesiączka się jej spóźnia, więc udaliśmy do lekarza, który potwierdził iż Lu jest w ciąży... Dziewczyna była w siódmym niebie, zresztą ja również... Teraz tylko poczekać 9 miesięcy by się urodziło i zabawa będzie od nowa z pieluchami ... Hihihi ... 

<Lucuś??? Wybacz, że tak czekałaś oraz iż to opowiadanie jest beznadziejne :( >

Ilość słów: 1022

14 lut 2019

Od Natsu cd Lucy



Jak ja ją dawno nie miałem w sobie... Głośno westchnęła, uśmiechając się błogo, zacisnęła dłonie na moich barkach, przez co coraz to bardziej przyśpieszałem swoje i tak szybkie ruchy. Co chwila zwalniałem, masując jej brzuch lub piersi, czasami składając na nich również pocałunki. Przeciągle mruczała, gdy moje ruchy były już bardzo szybkie, a w niej kumulowało się wiele energii i niezaspokojonej rozkoszy. Objęła mnie, gdy przybliżyłem swoje ciało do jej, rozpłaszczając cycki, z tyłu objęła jego biodra nogami. Nigdy nie myślałem , że kiedykolwiek przeżyję coś tak wspaniałego!-Ja, już...nie dam rady...- krzyknęła, zagryzając wargę, tak, że strużką popłynęła z niej krew, nie uniemożliwiło jej to jednak krzyku, który był objawem rozkoszy, jaką sprawiałem jej swoimi piekielnie mocnymi pchnięciami.- Nat...Natsu!Natsu,Natsu!- krzyknęła, znów rysując na moich plecach krwawe blizny.
Nim się obejrzała, zasłoniłem jej usta, by choć trochę zagłuszyć jej krzyk. W swoim podbrzuszu czuła pulsujące, nadal poruszające się w niej z nie mniejszą prędkością żywe ciało, które w dodatku należało do mnie, gdzie z potem na czole powstrzymywałem również zbliżający się wytrysk. Niedługo po tym, jak zablokowałem jej usta, ogarnęło ją błogie uczucie, przez które nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Ja również długo nie wytrwałem, gorący biały płyn rozlał się we wnętrzu ciała Lucy, a dla mnie była to jeszcze większa przyjemność. Padłem na Lucy, przygniatając ją swoim ciałem,  znowu złożyłem jej na jej ustach gorący pocałunek...... Nad ranem wstałem pierwszy i zająłem się dziećmi. Nakarmiłem i zabawiłem się z dziećmi, nawet w miarę udało mi się przygotować posiłek dla Lucuś. Moja żona wstała po godzinie. Uśmiechnąłem się nosząc jej tacę z posiłek, ale potknąłem się o zabawkę chłopców, a posiłek wylądował na mnie i na Lucuś... Wybuchnęliśmy śmiechem, po czym oboje posprzątaliśmy i wspólnie zrobiliśmy posiłek. Lucuś wyszła z dziećmi na spacer, a ja zostałem w domu, razem z Happy'im. Pora by się było wziąć za siebie i uporządkować sprawy. Muszę mu jasno dać do zrozumienie, że nie chcę by mnie wciągał w swoje gry dalej. Mam rodzinę i o nią muszę się zatroszczyć. Lucuś zajęła się dziećmi, a ja odwiedziłem gildie. Spotkałem Erze,  Gajeel, Laxusa, Wendy no i Graya, z którym zacząłem bójkę. Dziadek musiał nas uspokoić. Pogadałem z przyjaciółmi jak za dawnych lat. Każdy miał swoje problemy i sprawy. Erza chciała zobaczyć moje dzieci, westchnąłem na to.
- Bardzo chętnie, ale Lucuś jeszcze musi wyrazić chęci - odparłem chcąc uniknąć dalszych pytań.
Jeszcze trochę się poszwendałem i wróciłem do domu. Jutro walentynki, muszę coś wykombinować. Usnąłem dość szybko. Wstałem z samego rana, nie budząc Lucuś. Poprosiłem Happy'iego by zajął się dziećmi, a ja opuściłem dom.... Miałem nadzieję, że nie będzie  mnie tylko kilka godzin. Słyszałem kiedyś legendę o róży w lodowym sercu. To byłby idealny prezent na walentynki dla mojej Lucy. Ponoć podarowana taka róża, nie roztopi się i będzie emanować czerwonym blaskiem, który wyglądem przypomina różę. W tym celu udałem się na Górę Hakobe, choć nie wiedziałem od czego zacząć. Liczyłem na mój instynkt lub szczęście. Po około godzinnej podróży dotarłem na miejsce i zacząłem się rozglądać... Może powinienem zacząć od jaskiń czy coś w tym stylu.  Po kilku godzinach znalazłem jakąś dziwną jaskinie. Uznałem, że musi być ta, którą szukam. Wszedłem ostrożnie, ale na na razie nic nie zbudziło mojego niepokoju, więc poszedłem wgłąb jej, zagłębiając się w głębsze zakamarki jaskini aż poślizgnąłem się i spadłem na sam dół, tracąc przy tym przytomność.
Znalezione obrazy dla zapytania ice monsterObudziłem się kilka minut później, a wokół mnie otaczały dziwne róże, jakby z lodu, ale to nie były te, które szukam. Jednakże zerwałem jedną z nich dla mej lubej jako dodatek do mojego prezentu. Jednakże okazało się to błędem. Gdyż górka lodu się zamieniła w potwora, wygląda na to, że jest to strażnik tych róż.... To się wkopałem, ale kto by pomyślał, że te kwiaty mają ochroniarza, bardziej sądziłem, że ten sercowo-lodowa róża będzie go mieć, a może to w nim ten kwiat jest? Żeby się przekonać to muszę go pokonać. I nie miałem zamiaru się wycofać z decyzji dania prezentu mojej Lucy.   Rozpaliłem ogień w mojej lewej dłoni i ruszyłem na potwora nie czekając na jego reakcje czy jeśli umie mówić by coś rzekł, bo już dostał z lewego sierpowego w twarz. Stwór się tylko otrząsnął i ryknął na mnie, ale powiedział do mnie...
- Wiem, po co tu przyszedłeś. Po moją sercowo-lodową różę, którą stworzyłem.
- Skoro wiesz, to mi ją oddaj po dobroci. - rzuciłem
- Otrzymasz ją, jeśli znasz odpowiedź na moją zagadkę.
No nie.... Zagadki... Mogłem Happy'iego wziąć... Nie dam rady, ale zaryzykuję dla Lucy. Skinąłem głową na znak, że się zgadzam, a on rzekł:
- Groza czyha za wami, a szczęście przed wami, -Dwie z nas wam pomogą, żadna nie omami, Jedna z siedmiu pozwoli pójść dalej przed siebie, Inna pozwoli wrócić temu, który jest w potrzebie, Dwie z nas kryją zacne wino pokrzywowe, Trzy truciznę wsączą w serce oraz w głowę. Wybieraj, jeśli nie chcesz cierpieć tutaj wiecznie, Oto cztery wskazówki, jak przeżyć bezpiecznie: Pierwsza: jakkolwiek chytrze trucizna się skrywa, Jest zawsze z lewej strony tego, co dała pokrzywa; Druga: różną mają zawartość butelki ostatnie, Lecz jeśli chcesz iść naprzód, nie pij płynu z żadnej; Trzecia: różne mają flaszki, kształty i wymiary, Lecz najmniejsza i największa kryją dobre czary; Czwarta: obie drugie od końca smak podobny mają, Choć wyglądam całkiem się nie przypominają. Która przeprowadzi bezpiecznie dalej, a która pomoże wrócić temu co jest w potrzebie? - po tych słowach wyczarował mi te 7 butelek.
Stwór zamilkł i się położył, czekając na moją odpowiedź.... "Cholera! Nie znam odpowiedzi! Lucy by znała na pewno... Jestem do niczego...."  Po kilku minutach zacząłem panikować, a stwór leżał cierpliwie, nawet chyba spał. W myślach powtarzałem jego zagadkę, ale nic mi nie mówiła ona..  Minęło kilka godzin zanim się uspokoiłem...  Wziąłem głęboki wdech, jedynie na spokojnie mogę to rozwiązać... .Muszę się postarać dla Lucy... 
- Oznacza to, że w trzech jest trucizna, w dwóch wino, jedna przeprowadzi bezpiecznie, a jedna cofnie do ognia purpurowego..... - mówiłem głośno, starając sobie wyobrazić buteleczki te.
Obudziłem stwora i odparłem:
-  Skoro w zdaniu: "jakkolwiek chytrze trucizna się skrywa,Jest zawsze z lewej strony tego, co dała pokrzywa" - czyli na pewno trucizny nie ma w ostatniej butelce plus inne twoje zdanie: "różną mają zawartość butelki ostatnie, lecz jeśli chcesz iść naprzód, nie pij płynu z żadnej" - oznacza, że eliksir z ostatniej butelki nie pozwoli nam iść dalej. I ostatnie zdanie: "różne mają flaszki kształty i wymiary,
Lecz najmniejsza i największa kryją dobre czary" - stojąc przed butelkami łatwo zauważyć, że ostatnia butelka jest największa, a że kryje dobre czary i wg wcześniejszej instrukcji, nie pozwoli pójść dalej - MUSI tam być eliksir umożliwiający powrót. Czyli najmniejsza przeprowadzi przez czarne płomienie. Rozwiązaniem twej zagadki jest, że ta najmniejsza pozwoli wrócić temu co jest w potrzebie, a ta największa pozwoli iść dalej
Zamknąłem oczy myśląc, że palnąłem głupstwo, jednak stwór uśmiechnąłem się i podarował mi -lodową różę. Nie mogłem uwierzyć, że mi się udało rozwiązać jakąkolwiek zagadkę.... Nie ukrywając, byłem z siebie dumny... Najszybciej jak umiałem znalazłem wyjście.... Mogła być godzina 22, więc musiałem się śpieszyć. Pognałem na złamanie karku. Gdy dotarłem do domu, była 23... Wszedłem do domu, a Lucy od razu mnie przytuliła...
- Wybacz, ale to dla Ciebie.... - mówiąc to wręczyłem jej lodową różę i serco-lodową różę - Wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek skarbie!!! - po tych słowach ją pocałowałem




<Lucuś? :**** > 
Ilość słów: 1216

18 sty 2018

Ognisty Zabójca Smoków - Natsu Dragneel

Jeśli nie masz na tyle odwagi, by coś zmienić, to równie dobrze możesz po prostu zdechnąć.

Natsu Dragneel
Wiek: 20 lat
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Heteroseksualny
Związek: Lucy
Gildia: Fairy Tail
Znak gildii: Prawe ramię
Doświadczenie: Ekspert
~ ilość punktów: 5.001.
Typ magii: Magia ognistego zabójcy smoków
Ilość klejnotów: 25.000
Sterujący: monika.kaczor98@wp.pl
Dodatkowe zdjęcia: [X] [X] [X] [X]
Charakter
Natsu jest typem osoby bardzo nieodpowiedzialnej i lekkomyślnej,która prawie nigdy nie zastanawia się nad konsekwencjami swoich działań. Często konflikty, w które wpada woli rozwiązywać siłą. Pomimo tego, bardzo łatwo i szybko zdobywa przyjaciół, jak np. Lucy czy dawnych kolegów Erzy i Graya. Jest również niezwykle lojalny wobec swojej gildii i bliskich mu osób jak np. po niezbyt długiej znajomości z Heartfilią bez wahania ruszył za nią do kwatery głównej mrocznej gildii Phantom Lord, by ją uratować. Z Erzą i Grayem wiążą, lepiej brzmi łączą go bardzo bliskie relacje. Znają się czy pojedynkują się od dziecka. W szczególności, gdy mówi się o Gray'u ( nie licząc Gajeela), który jest największym rywale Natsu, ze względu na podobny wiek oraz porównywalną siłę. Zwykłe kłótnie czy drobne potyczki jak walka na poduszki szybko staje się dla nich walką niemalże na śmierć i życie, ale pomijając ten fakt są bardzo bliskimi przyjaciółmi i żaden z nich nie zawahałby się zaryzykować życia dla drugiego. Takie same relacje łączą go z Erzą. Niech informację, że obaj bardzo się jej boją zapomnijmy o niej, to jest ona dla nich niczym starsza siostra, za którą, w razie potrzeby, staną obydwaj murem - zwłaszcza Natsu, który jest emocjonalnie związany z nią np. gdy płakała przez Jellal'a Natsu był gotów go zniszczyć, by uwolnić ją od łez. Natsu potrafi współczuć swoim wrogom, co działo się w przypadku Cobry. Jednakże głębokie czy wspaniałe relację łączą go z Lucy. Choć zazwyczaj jej dokucza, to tak naprawdę dba o Lucy i zawsze mówi bardzo dużo dobrych rzeczy na jej temat. Chłopak jest prostolinijny i zawsze nie ważne jest z kim walczy to stara się dostrzec w nim pozytywne cechy. Jednakże potrafi też wykazać się sprytem, którego mało używa w życiu. Zapomniałam dodać iż łatwo go sprowokować do walki...
Towarzysz
Happy, który jest najlepszym przyjacielem Natsu
­
Historia
Natsu gdy był dzieckiem został znaleziony przez Igneela - Króla Ognistych Smoków - i wzięty pod jego skrzydła. To Igneel nauczył małego Natsu magii, czytać czy pisać, jednakże pewnego dnia smok zniknął. Po tym zdarzeniu dołączył do Gildii. Swego partnera i przyjaciela - Happy'iego spotyka jak jeszcze się nie wykluł jak i był przy jego narodzinach.
Inne/ciekawostki
- Ma chorobę lokomocyjną jak każdy Smoczy Zabójca
- Jest młodszym bratem Zerefa
- Był wychowywany przez Igneela
- Lubi dużo spać i jeść
- Uwielbia walki
- Zwany jest również Salamandrem
- Nosi łuskopodobny biały szalik, z którym rzadko się rozstaje, ponieważ jest to podarunek od jego przybranego ojca, Króla Ognistych Smoków Igneela.